Hunterki 10 lat później...

data pisania tego posta: 11 maja 2026

ostatni Hunterowy post: 24 kwietnia 2016


no to tak... gdyby mi ktoś 2 lata temu powiedział, że wejdę jeszcze z tym blogiem w jakąkolwiek interakcję, to bym stwierdziła, że jestem już na stuprocentowej emeryturze. a jakby mi w ogóle powiedział, że zacznę znowu pisać posty, to już bym w ogóle człowieka wyśmiała (oczywiście, śmiechem gorzkim). ale potem stało się coś, co jest chyba wersją demo kryzysu średniego - kryzys ćwierćwiecza ._.


jakoś na przełomie 26 a 27 roku życia coś mi się przestawiło w głowie i wszystkie rzeczy, które kochałam za dzieciaka, ot tak do mnie powróciły pewnego randomowego popołudnia: MovieStarPlanet, Słodki Flirt, Tumblr, YouTubowe gameplaye starych gier, przeglądanie bloggera, jak blogger to oczywiście the sims 3, a jak the sims 3 to oczywiście Hunterki <3 to pewnie jakaś chęć poczucia się znowu jak dwunastolatka, której największym problemem był sprawdzian z pszyrki, bardzo możliwe, aczkolwiek nie zmienia to tego, że bawię się zajebiście!


jak tylko otworzyłam Hunterów (a w zasadzie to ogólnie the sims 3) po raz pierwszy od, kurde, 7-8 lat?! pierwszą reakcją był oczywiście szok, że mam właśnie przed sobą save utworzony w 2013 roku. potem wszystko stało się bardziej realne. wow. utworzyłam ten save jak miałam 14 lat, w tym roku skończyłam 27. w tym czasie wydarzyło się naprawdę dużo. studia, jeden nieudany związek, wyprowadzka do Holandii, drugi nieudany związek, przeprowadzka z powrotem do Polski, wpadnięcie w nałóg, ledwe wiązanie końca z końcem, wyjście z nałogu, kolejna wyprowadzka do Włoch... nie dziwota, że w całym tym miszmaszu nie było miejsca na simsy. po prostu nie miałam czasu ani mentalnych warunków, aby wyzwolić w sobie wewnętrznego dzieciaka. potem we Włoszech poznałam swojego obecnego narzeczonego, który jest chyba tak naprawdę moim aniołem stróżem, bo pomógł mi stanąć z powrotem na nogach jak nikt inny w moim życiu. nauczyłam się włoskiego. znalazłam pracę marzeń w tłumaczeniach. po raz pierwszy od dawien dawna, w mojej głowie zapanowała cisza. spokój. prawdziwy raj na ziemi, tylko że w moim mózgu. jestem kompletnie inną osobą niż byłam, kiedy stworzyłam tego bloga, ten konkretny save, i kiedy ostatni raz w ten save w ogóle grałam. a jednak wróciłam do obu po tylu latach... i wtedy w końcu stery przejęła ta czternastoletnia dziewczynka, kiedy poczułam prawdziwego kopa motywacji do rozgrywki. im więcej grałam, tym jeszcze bardziej chciało mi się grać. i tak oto w kilka miesięcy, po nieruszaniu tej gry przez prawie dekadę, u Hunterów pojawiło się 8 nowych generacji.


jestem w 100% pewna, że nikt tego nie przeczyta (no chyba, że nostalgia też zaprowadzi jakiegoś ex-simsowego bloggera w ten zapomniany już kątek internetu), ale przyjmuję tym razem kompletnie inne podejście. zamiast pisać dla innych, będę pisać dla siebie! ot taki cyfrowy pamiętnik. bo to nie jest tak, że będę grała Hunterami czy ogólnie w simsy aż do śmierci (chooociaż...). wszystko się kończy prędzej czy później, więc jak już się skończy moja era simsomaniaka, to chcę mieć gdzieś upamiętnionych wszystkich Hunterków moich pięknych, których mi gra stworzyła. folder Screenshots is temporary, Tempting Sims is forever! (no chyba, że blogspot przestanie opłacać swoją domenę, to wtedy RIP...)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz